Witam!
Większość współczesnych aut naszpikowana jest wyrafinowaną elektroniką. Kupujemy nowe auto, a następnie popadamy w bezgraniczny zachwyt nad jego wyposażeniem. Z niedowierzaniem kręcimy głową i podziwiamy jaki to niesamowity postęp technologiczny się dokonał. Jednocześnie z sentymentem wspominamy dawne czasy, kiedy to byliśmy skazani na jeżdżenie topornymi, blaszanymi puszkami.
Czy aby na pewno? Nieraz przyszło mi czytać w popularnej gazecie motoryzacyjnej artykuł, tudzież oglądać w telewizji magazyn motoryzacyjny, gdzie prowadzący z pasją i zapałem wymieniał zalety i bajery super-nowoczesnego auta…
Czy aby na pewno? Faktycznie, dziś już takie gadżety jak elektryczne szyby czy lusterka nikogo nie dziwią. ABS praktycznie na dobre “trafił pod strzechy”. Klimatyzacja czy dobre audio przestały zadziwiać, a kontrola trakcji jest coraz powszechniej spotykanym dodatkiem.
Wszystko to jest bez wątpienia prawdą. Chwalimy teraźniejszość jednocześnie z rozrzewnieniem wspominając przeszłość. I tu rodzi się pytanie: “czy aby na pewno znamy tą przeszłość?”. Chyba jednak nie znamy
Dziś pozwolę sobie cofnąć czas o dwadzieścia lat i pokażę Wam japoński spot reklamowy Hondy Prelude trzeciej generacji… to prawdziwy symbol JDM. Naszpikowany elektroniką i dodatkami….
Pełna elektryka z szyberdachem włącznie, klimatyzacja, kontrola trakcji, 4WS (tylna oś skrętna), ABS, wycieraczka tylnej szyby czy też wysokiej klasy audio – to było wyposażenie standardowe japońskiej wersji Hondy Prelude trzeciej generacji.
Dziś już może to nie zadziwia, ale nie zapominajmy, że to auto produkowano dwadzieścia lat temu.
Patrząc na tą leciwą Hondę i nasze współczesne, przepraszam, super-nowoczesne auto – czy dalej będziemy utrzymywać, że jest naszpikowane taką superzaawansowaną elektroniką i ostatnimi zdobyczami techniki? Większość z tego, co dziś mamy powstało już bardzo dawno temu, a jednym z wielu prekursorów był japoński producent samochodów – Honda. Czasem warto więc spojrzeć wstecz
pozdrawiam,
Piter
Takie czasy, nikt nie chce się oglądać, wiedzieć na czym siedzi i czym jeździ;)
Najważniejsze, żeby nie zabrakło ludzi, którzy znają tę historię i nie boją się jej przypominać.
Swoją drogą, pełna elektryka nie zawsze jest standardem, nawet dzisiaj: z wielkim uśmiechem na twarzy odkryłem w nowym aucie elektryczne szyby i… manualne lusterka z chamskim pokrętłem
Klimatyzacja – tam nawet tzw. klimatronik już był :hyhy:
Rok ’89 jest znaczący dla Prelude – lifting nadwozia i wnętrza no i oczywiście prezentacja INX oraz SiTCV – szkoda, że te dwa modele były oferowane tylko na rodzimym (japońskim) rynku
W INX była kontrola trakcji, czy tylko układ wspomagający podczas ruszania?
Marcinu w zasadzie to jedno i to samo, nie mniej jednak INX nie był to wyposażony. Kontrola trakcji występowała tylko i wyłącznie w modelu SiTCV (TCV = Traction Control Vehicle).
Tu trochę mojej winy jest – błędnie napisałem w artykule, że TCS należał do wyposażenia standardowego; owszem należał – ale tylko dla wersji SiTCV.
Czyli nie INX, a SiTCV był najlepiej wyposażoną Preludką?
Czy występowała w Prelude poduszka powietrzna?
tak, występowała. Tyle że właśnie w… INX
http://img683.imageshack.us/img683/9720/autowpruhondapreludeinx.jpg
Wielu ludziom przypominam o tym, że to auto produkowane było 20 lat temu i można było mieć pełną elektrykę(lusterka, szyby), klimę, a nawet klimatronic, podgrzewane fotele, centralny zamek i elektryczny szyberdach w standardzie, nie wspominając jeszcze o 4WS. Więc nowe samochody nie robią na mnie żadnego wrażenia
Abaddon, ależ zgadzam się z Tobą. Dodaj do tego stosunkowo wysoką jakość materiałów – plastiki, welur itp. Jeśli porówna się to wszystko do kupy z przeciętnym współczesnym samochodem, to nowe auta wypadają blado.
Niemniej jednak dla ogółu nasze Hondy to przestarzałe skorodowane badziewia, które śmierdzą trupem. No i jeździmy takimi, bo nie stać nas na nic lepszego (czyt. nowszego)… co w wielu przypadkach które znam – w tym moim – nie jest prawdą.
A wszystko to jest spowodowane patrzeniem na świat przez pryzmat pieniędzy i posiadania. Niestety – taki obraz rzeczywistości wykreowało dwadzieścia lat chorego kapitalizmu. Po przełomie, nasze społeczeństwo zachłysnęło się wolnością i dostało pierdolca, a dziś obserwujemy tego efekty.